W ostatnich latach słownik rynku pracy rozszerzył się o serie nowych terminy opisujących różne formy zaangażowania się pracowników. Quiet quitting, loud quitting, presenteeism, career cushioning, overemployment – każde z nich opisuje inne zachowanie, ale wszystkie wskazują na ten sam trend: rosnące poczucie dysonansu między oczekiwaniami pracowników a realiami życia zawodowego. Czym dokładnie są te zjawiska i co mówią o stanie współczesnej pracy?
Quiet quitting – Mit czy realny trend?
Quiet quitting to termin, który eksplodował w mediach społecznościowych latem 2022 roku po viralowym filmie TikTok owym Zaid Khana. Opisuje on zachowanie pracowników, którzy nie odchodzą z pracy – ale przestają robić więcej niż to, za co są formalnie opłacani. Koniec nadgodzin, koniec brania dodatkowych zadań, koniec odpowiadania na maile po 17:00.
Krótka historia: pojęcie nie jest nowe. Socjologowie opisywali podobne zjawisko pod różnymi nazwami od dekad – „job withdrawal”, „psychological withdrawal”. Nowe było jego viralowe nazwanie i masowe utożsamianie się z nim przez miliony pracowników na całym świecie. Badanie Gallupa z 2022 roku pokazało, ze około 50% pracowników w USA kwalifikowało się jako „quiet quitters” – czyli robi minimum wymagane przez kontrakt.
Kontrowersja: wielu ekspertów HR i kadra zarządzająca przedstawiała quiet quitting jako problem z etyka pracy lub lojalnością pracowników. Inne interpretacja: quiet quitting jest racjonalna odpowiedzią na lata kulturę hustle and „above and beyond” bez proporcjonalnych nagród. Pracownik, który przez 3 lata pracował 50 godzin tygodniowo bez podwyżki i awansu, i teraz pracuje 40 godzin – nie jest „leniwy”. Jest ekonomicznie racjonalny.
Loud quitting – Odejście jako akt publiczny
Loud quitting to bardziej dramatyczna wersja: pracownik nie tylko odchodzi, ale odchodzi publicznie i głośno – na Tik Toku, LinkedIn lub Twitter. Filmy „day in the life of my last day at [korporacja]”, „dlaczego odeszłam z [wielka firma]” albo „toxic workplace story” są gatunkiem, który zebrała miliardy wyświetleń.
Dla firm jest to nowe ryzyko reputacyjne. Kilkuminutowy film pracownika opisującego toksyczna kulturę firmy lub dyskryminację może dotrzeć do milionów potencjalnych kandydatów. Przypadki firm, których wizerunek pracodawcy znacznie się pogorszył po viralowych „loud quiet” filmach, są już dobrze udokumentowane.
Z perspektywy pracownika loud quitting jest nie tylko katharsis – bywa taktycznym ruchem. Pracownicy, które odchodziły głośno i dokumentowały rzeczywiste nieprawidłowości, często uruchamiali zmiany w firmie (polityki HR, odwołanie menedżerów), inne osoby w podobnych sytuacjach zachęcali do działania, a sami zdobywali rozpoznawalność i oferty pracy od konkurencji.
Presenteeism – Bycie w pracy, ale ze złością
Presenteeism jest prawdopodobnie najrzadziej omawianym, ale potencjalnie najbardziej kosztownym z nowych zjawisk. Opisuje pracowników, którzy czują się niezadowoleni z pracy – ale nie mogą sobie pozwolić na odejście (ze względów finansowych, rynkowych lub osobistych) i pozostają w firmie z rosnącym poczuciem urazy i frustracji.
Presenteeism jest szczególnie widoczny w trudniejszych ekonomicznie czasach – gdy rynek pracy ochładza się i zmiana pracy staje się trudniejsza. Pracownicy, które w 2021 roku odeszliby do lepszej oferty (Great Resignation), w 2023-2024 roku zostają – ale nie są zaangażowani. Są fizycznie obecni, minimalnie produktywni i aktywnie szukają wyjścia przy najbliższej okazji.
Koszt presenteeism dla organizacji jest wyższy niż quiet quitting. Niezadowolony, ale uwięziony pracownik często aktywnie trenuje zaangażowanie innych – przez narzekanie, cynizm i zachowania, które podważają kulturę firmy. Badania Gallupa wskazują, że jeden aktywnie „disengaged” pracownik może obniżać morale grupy do 6 innych osób.
Career cushioning i over employment – Nowe strategie obronne
Career cushioning to aktywne budowanie zabezpieczenia na wypadek utraty pracy lub niekorzystnych zmian w firmie: utrzymywanie aktywnego profilu na LinkedIn, budowanie sieci kontaktów zawodowych, rozwijanie umiejętności zbywalnych, utrzymywanie kontaktu z rekruterami. To zachowanie, które dawniej było zarezerwowane dla tych, którzy aktywnie szukają pracy – teraz staje się permanentna strategia.
Badanie Resume Geniusz 2023 roku wykazało, że 64% pracowników aktywnie „cushionuje swoja karierę” – nawet w firmach, z których są zadowoleni. To symptom epoki niepewności: masowych zwolnień w branży technologicznej (ponad 200 000 w 2023), AI zastępującego niektóre stanowiska, zmiennych warunków ekonomicznych.
Overemployment to jeszcze dalej idąca strategia: jednoczesna praca na dwóch lub więcej etatach zdalnych, bez wiedzy żadnego z pracodawców. Społeczność overemployed.com, licząca setki tysięcy członków w USA, opisuje techniki synchronizacji spotkań, ukrywania dodatkowej aktywności i maksymalizowania dochodów. Jest kontrowersyjne etycznie i prawnie (naruszenie umów o pracę, konflikt interesów), ale ujawnia skalenie przekonania, ze pracodawcy nie dostarczają wystarczającego bezpieczeństwa finansowego.
Co te zjawiska mówią o stanie współczesnej pracy?
Wszystkie opisane zjawiska są odpowiedziami na te same głębsze problemy: brak zaufania między pracownikami a pracodawcami, rosnąca asymetria władzy i informacji, kulturę pracy, która przez lata nagradzała poświęcenie bez adekwatnych nagród, oraz niepewność ekonomiczna.
Firma, która chce unikać quiet quiltingu, loud quiltingu i presenteeism, nie potrzebuje lepszych polityk dyscyplinarnych ani monitorowania ekranów pracowników. Potrzebuje odpowiedzi na pytania: czy pracownicy mają poczucie, że ich praca ma znaczenie? Czy są sprawiedliwie wynagradzani? Czy mogą się rozwijać? Czy czują się bezpiecznie, żeby powiedzieć co myślą? Badania nad zaangażowaniem pracowników wskazują te cztery zmienne jako kluczowe od dekad – zjawiska takie jak quiet quitting są dowodem, że firmy nadal nie odpowiedziały na nie w sposób wystarczający.
Nowe nazwy dla starych problemów nie zmieniły ich natury. Zmieniają jednak sile nacisku społecznego – gdy miliony pracowników identyfikują się z tymi terminami i publicznie o nich mówią, firmy nie mogą już udawać, że problem nie istnieje. To może być jedyna pozytywna funkcja viralowych terminów HR: wymuszanie rozmowy, która powinna była toczyć się o wiele wcześniej.